poniedziałek, 4 marca 2013

Imagin #1

Zapowiadał się wspaniały dzień. Jak zawsze czekałam na Justina - mojego przyjaciela, który codziennie rano przychodził po mnie i razem szliśmy do szkoły. Wygrzebałam się z łóżka o 7;15. Zaspałam i byłam prawie pewna, że się spóźnię, ale jednak udało mi się wyrobić. Ubrałam na siebie krótkie spodenki z wysokim stanem, białą koszulkę z krótkim rękawem i jakimiś napisami na środku, a na koszulkę dżinsową kamizelkę z ćwiekami. Do tego założyłam czerwone Conversy i poszłam spakować się do szkoły. Wpakowałam książki do plecaka i założyłam go na plecy schodząc powoli na dół. Usłyszałam dzwonek do drzwi i od razu otworzyłam. Jak zwykle był to Justin. Uśmiechnęłam się i przytuliłam go na powitanie. Zamknęłam drzwi od domu i ruszyliśmy do szkoły. Rozmawialiśmy chwilę. Bieber opowiedział mi, że przeżywa mały kryzys w związku z Emily, gdyż dziewczyna jest zazdrosna o to, że spędzamy ze sobą tyle czasu. Ogólnie nie przepadałam za nią. Wiecznie wymalowana blondyneczka, krótkie mini i szpileczki. Nie wiem, co Justin w niej widział. No, ale sam wygląd to nie wszystko. Z resztą w głowie też miała pusto i do tego na każdym kroku próbowała oddalić mnie od Justina, aby popsuć naszą przyjaźń. Nie wiem o co była zazdrosna. Z Bieberem przyjaźnimy się od piaskownicy. Nigdy nic pomiędzy nami nie było i nigdy nie będzie.

Doszliśmy do szkoły. Ruszyłam w stronę swojej szafki, a Justin od razu poszedł na lekcje. Kiedy się przebierałam podeszła do mnie Emily zatrzaskując moją szafkę i oparła się o nią ręką.
- Słuchaj mnie uważnie maleńka. Wiesz, że Justin bardzo mnie kocha prawda ? - spojrzała na mnie chytrze się uśmiechając. Miałam ochotę uderzyć ją w twarz, ale w porę się opanowałam.
- Tak, wiem ... - odparłam w ogóle nie zainteresowana jej gadaniem.
- Jeśli nie zostawisz go w spokoju zerwę z nim, a wtedy on się załamie. Masz urwać z nim kontakt jeśli nie chcesz, żeby cierpiał. Wiesz jaki jest. Mógłby się nawet zabić przez to, że z nim zerwałam - zaśmiała się złowieszczo, chociaż trochę jej to nie wyszło i pomachała do mnie wychodząc z szatni.
- Co za szmata ... - pomyślałam i wyszłam z szatni. Poszłam na lekcję oczywiście się spóźniając, co zawsze mi się zdarzało. Niestety trafiłam na ławkę, w której siedział Justin. Nie chciałam zrywać z nim kontaktu, ale musiałam. Dla jego dobra. Emily spojrzała się na mnie i ponownie chytrze się uśmiechnęła. Napisałam na karteczce " Nie możemy się już przyjaźnić. Przepraszam, ale robię to dla twojego dobra. Uwierz mi. " i podałam ją Justinowi. Spojrzał na mnie i pokręcił przecząco głowo.
- Nie możesz mi tego zrobić - powiedział
- Justin ja muszę ... To dla twojego dobra - szepnęłam, a moje oczy momentalnie naszły łzami, gdy na niego spojrzałam. Nie mogłam już tam tak siedzieć, bo czułam, że zaraz się rozpłaczę. Podeszłam do nauczycielki od matematyki i powiedziałam, że źle się czuję. Poprosiłam, aby zwolniła mnie z lekcji i puściła do domu. Wzięłam swoją torbę i wyszłam z klasy. Opuściłam budynek i szybkim krokiem poszłam do domu. Było dość ciepło, ale niestety zaczął padać deszcz. Przyspieszyłam kroku i w końcu doszłam do domu. Byłam cała przemoczona. Gdy weszłam do domu oparłam się o drzwi i zsunęłam się po nich na dół. Skuliłam się i mimowolnie zaczęłam płakać. Po chwili usłyszałam sygnał mojego telefonu. Spojrzałam na ekran. Dzwonił Justin. Wahałam się czy odebrać, ale jednak odebrałam
- Justin ... Nie możemy utrzymywać kontaktu. Przepraszam, ale robię to dla twojego dobra.
- Do cholery jasnej powiedz mi o co chodzi ?! Zanim weszliśmy do szkoły wszystko było dobrze, a później na lekcji zakończyłaś naszą przyjaźń ... O co tutaj chodzi ?!
- Nie denerwuj się tylko przyjdź do mnie po szkole. Nie mów nic Emily ... - Westchnęłam i rozłączyłam się ściskając telefon w dłoni. Wstałam z podłogi i poszłam do swojego pokoju. Zdjęłam z siebie mokre rzeczy i założyłam dresy i koszulkę. Usiadłam na łóżku rozmyślając nad dzisiejszym dniem. Po około 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
- Przepraszam, ale nie mogłem dłużej czekać - powiedział Justin i usiadł w kuchni. - Powiesz mi o co chodzi ?
- Tak ... Ale najpierw mnie przytul - powiedziałam, a Bieber natychmiast wziął mnie w ramiona i pocałował w czoło. - No więc to było tak ... Gdy poszłam do szatni spotkałam Emily. Zagroziła, że jeśli nie zrewę z tobą kontaktu, ona cię rzuci. Powiedziała jeszcze, że na pewno dobrze wiem jak bardzo ją kochasz i jeśli ona z tobą zerwie jesteś w stanie nawet się zabić... - Wtuliłam się w niego. Musiałam zrobić to co kazała. Dla twojego dobra - spojrzałam na niego, a on oddalił się ode mnie.
- Emily, tak ? Nie mogę uwierzyć w to co słyszę. Wymyśliłaś sobie to i wciągasz w to Emily ? To jest żałosne
- Justin czy ty siebie słyszysz ? Po co miałabym sobie to wymyślić ? Cholera ... Zależy mi na naszej przyjaźni, ale ja dla twojego dobra jestem w stanie ją zakończyć. Widzę, że mi nie ufasz więc nie było sensu ciągnąć tego dalej. Idź już  - Powiedziałam i odprowadziłam chłopaka do drzwi. Wyszedł bez słowa.

Przez kilka dni nie zjawiał się w szkole, a Emily jak zwykle zabawiała się z innymi. Dzwoniłam do Justina kilkakrotnie. Niestety nie odebrał. Postanowiłam pójść do niego po szkole i sprawdzić co się dzieje. Gdy szłam do niego zastanawiałam się co mu powiedzieć. Stanęłam pod drzwiami i kilkakrotnie zadzwoniłam dzwonkiem jednak nie otworzył mi. Na szczęście miałam klucze. Otworzyłam drzwi od domu Biebsa i weszłam do środka. Jego czysty pełen energii i dobrej atmosfery dom zmienił się w zadymiony papierosami burdel z walającymi się butelkami od alkoholu po ziemi. Weszłam do jego pokoju. Siedział przy łóżku całkowicie zalany.
- Justin... Co ty ze sobą zrobiłeś ? - spojrzałam w jego smutne oczy, a on jedynie oparł głowę o łóżko. - Muszę Cię doprowadzić do porządku. Idź spać - Spojrzałam na niego i pomogłam mu wstać. Położył się na łóżku, a ja przykryłam go kocem. Wyszłam z pokoju i ogarnęłam trochę jego dom. Znów był taki jak przedtem. Po około 3 godzinach na dół zszedł już trzeźwy Bieber. Wszedł do kuchni i wziął butelkę wody. Objęłam go od tyłu przytulając się do niego. Niemalże się zakrztusił, gdyż wystraszył się moją obecnością.
- Co tu robisz ? - spytał
- Nie było cię kilka dni w szkole... Martwiłam się
- Niepotrzebnie. Wszystko jest dobrze - odrzekł wzruszając ramionami
- Właśnie widzę. Co się dzieje ? Dlaczego tak się upiłeś ?
- Domyśl się ...
- Cholera mów o co chodzi ! - wrzasnęłam
- Straciłem najważniejszą osobę w moim życiu - odrzekł
- Ale jak to ? Emily z tobą zerwała ? - spojrzałam na niego otwierając szeroko oczy
- Ja zerwałem z nią. Ale teraz nie mówię o niej tylko o tobie. Powinienem ci wierzyć. Nigdy nikt nie będzie od ciebie ważniejszy. Proszę Cię wybacz mi. Nie mogę stracić tak wspaniałej przyjaciółki.
- A ja przyjaciela - odpowiedziałam i przytuliłam się do niego - Tęskniłam - szepnęłam mu do ucha i utkwiliśmy w długim przytulasku :)